Dziś trochę inaczej. Kojarzycie skrót BHP? Nie, nie chodzi o bardzo (c)hude panienki
Chodzi o bezpieczeństwo podczas nawet najkrótszych wypadów ‘na ryby’. Ostatnio wybraliśmy się ze znajomym właśnie powędkować. Nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie inna łódka z 3 młodymi osobami które przy kilku piwkach chciały odpocząć i prawie w nas wpłynęły..Wszystko zaczęło się w zeszły piątek. Szybki plan: powędkować, wieczorem przespać się w namiotach i tak do niedzieli. Oczywiście wieczorami: jak to bywa kiedy zostawia się żony w domu: zniknęła duża ilość alkoholu i kiełbasek. Na szczęście rześkie powietrze spowodowało brak kaca i już o 5 rano (w sobotę) wypłynęliśmy na taflę. Ryby kiepsko brały ale przecież nie chodzi o to żeby złowić nie wiadomo ile sztuk: grunt żeby mieć coś na obiad.
Około 10 widzieliśmy z daleka mniejszą jednostkę z trzeba chłopakami w wieku około 20-25 lat. Panowie byli już ostro wstawieni i zapewne zapomnieli że łodzią trzeba kierować. W pewnym momencie łódź zaczęła się do nas zbliżać (nasza była nieruchoma – testowaliśmy nowe miejsce połowów). W pewnym momencie zaczęliśmy krzyczeć: jeśli nikt by nic nie zrobił, zderzylibyśmy się. Na szczęście w ostatnim momencie jeden z chłopaków zdał sobie sprawę co się dzieje i zmienił kurs.. Było blisko (no może nie aż tak blisko i trochę przesadzam ale wtedy wydawało się że jest naprawdę groźnie
).
Na szczęście nic się nie stało. Oczywiście darliśmy się na siebie nawzajem: my z lekka przestraszeni, oni wciąż pijani. W końcu każdy popłynął w inną stronę i już ich nie spotkaliśmy.
I tutaj czas na krótkie acz treściwe podsumowanie: piłeś, nie płyń. Każdemu wydaje się że 3-4 piwa to nic takiego, że cały czas panuje nad sytuacją. Prawa jest jednak inna: nawet odrobina alkoholu może spowodować utratę pełnej świadomości sytuacji. A niektóre z tych sytuacji potrafią skończyć się tragicznie..

A czy Wy, o 5 rano, choć bez bez kaca, nie mieliście nawet odrobiny alkoholu (we krwi)?